środa, 23 listopada 2016

Jak znaleźć mieszkanie gdy ceny sprowadzają marzenia do parteru ?

Frankfurt nad Menem wita wszystkich, ale jak znaleźć tutaj mieszkanie? W końcu to już nie taka prosta sprawa… Oto kolejna historia i rada jak szukać by dobrze trafić. 
Wiecie jak to jest im większe miasto tym ceny wynajmu czy nawet kupna mieszkania sprowadzają marzenia do samego parteru. Nie ciekawie. W końcu jeśli marzy ci się samo centrum i to dobra dzielnica to musisz liczyć, że mała kawalerka będzie kosztowała miesięcznie 1300 euro. Bez mediów. A mówiąc mała mam namyśli 14 metrów kwadratowych. Cholera, co nie? Przecież nie może być tak trudno. Ano jak chcesz wynająć mieszkanie w samym centrum, to nawet do tej głupiej kawalerki potrzebujesz:
-zaświadczenia o zarobkach, 
-podania miejsca pracy z numerem telefonu do twojego przełożonego, 
-zdolność kredytowa określana wskaźnikiem schufa,
-poświadczenie, że ktoś może przejąć płacenie za nas czynszu gdybyśmy my nie byli w stanie 
-poświadczenie, że płacimy wszelkie rachunki na czas
Niby nic a jednak trochę tych wymagań jest.
Jednak zaraz jak poszukam w innej dzielnicy to mieszkania nie są takie drogie. Dlaczego? Ano wszystko zależy od tego jaką tak na dobrą sprawę wybierzemy dzielnicę. Wiadomo, że im lepsza tym ceny wyższe. A i w centrum znajdziemy też te miejsca, które nie cieszą się zbytnią sławą. To mieszkanie będzie tanie. Pytanie tylko, czy faktycznie opłaca pchać się do kiepskiej dzielnicy za małe pieniądze? Cóż jeśli nie przeszkadzają nam awantury sąsiadów, pijaństwa i prochy. Droga wolna... 
Tutaj pojawia się ważna wskazówka. Jeśli szukamy mieszkań czasami nie warto pchać się na sam Frankfurt. A szukać czegoś co jest 10 minut oddalone od miasta. Nawet jakiejś małej pipidówy, do której nikt nie zagląda. Bo tak na dobrą sprawę te małe miasteczka są sypialniami Frankfurtu nad Menem. Co najważniejsze ceny wynajmu czy kupna tutaj mieszkań, domów są również dużo niższe. I nie ma takich kosmicznych wymagań. Również warto patrzyć na to jak blisko jest owa miejscowość od autostrady. Im bliżej tym drożej, kawałek dalej cena spada. 
Wszystko to takie małe błahe drobnostki. Jednak po zsumowaniu wszystkiego wychodzi, że taki banał to nie jest. Warto mieć oczy szeroko otwarte bo okazję czają się wszędzie. Śledzić na bieżąco prasę. Chodzić do banków, gmin. Czy też po znajomości czegoś szukać. Każdy sposób jest dobry, ważne by był skuteczny. 
Podam kilka linków do poszukiwania mieszkań, domów do wynajęcia/kupna:
Uwaga warto także sprawdzać na https://www.ebay-kleinanzeigen.de tam również czekają na nas oferty mieszkaniowe.  



wtorek, 15 listopada 2016

Jak sęp nad padliną…

Skoro jesteśmy na samym początku zwiedzania Frankfurtu to czas na moją historię. Skąd wziął się ten pomysł? Po prostu krążył gdzieś w głowie jak sęp nad padliną od samej przeprowadzki do Niemiec. Nie ma tutaj żadnej magicznej historii z podniosłym morałem. Jest tylko kwestia ekonomiczna i edukacyjna. I tak oto padło, że będzie to Frankfurt. 
Z dnia na dzień zaczęły się dzikie poszukiwania mieszkania, pracy i aplikacji na studia. Tak więc miesiąc intensywnych poszukiwań i udało się. Praca- znaleziona, mieszkanie- zaklepane, aplikacje- wysłane. Fakt była to mozolna praca, a najłatwiejszym zadaniem było aplikowanie na studia. Może to wydać się banalne, ale to jak gładko poszło w tej chwili pomyślałam sobie, że to miasto jest mi pisane. Banał bo banał, jednak to uskrzydla. I pcha do dalszych działań ku sukcesowi. 
Niestety gdzie pojawia się sukces tam też czają się hieny… Wiadomo, że jak zmieniamy miejsce zamieszkania to tych negatywnych jak i pozytywnych opinii jest bez liku jak rozmów w Play. Słynne, przecież to daleko. A po co? Nie ma szans. Będzie trudno. Podcina skrzydła co nie? I tutaj musisz wykazać się uporem. Dlatego rada moja im bardziej masz wszystko za przeproszeniem w dupie tym lepiej ci idzie. Tym sposobem odcinasz się od negatywów a zostawiasz pozytyw. Stop, przecież nie będę tu rozpisywać się nad tym jak należy postępować. Bo to nie ta historia. 
Czyli wszystko się zaczęło układać. A cel Frankfurt był tuż za rogiem dosłownie na wyciągnięcie ręki. Tylko, wiadomo jak to jest im bliżej celu tym bardziej pod górę… No właśnie, a tą górą okazał się remont mieszkania. Cholernie pracochłonny. Był to intensywny tydzień. Od rana do wieczora, tapetowanie, skręcanie mebli i sprzątanie. Ostatni dzień to był sajgon. Do 12 w nocy trzeba było walczyć z tym. Ale było 1:0 nasze. Zwycięstwo, i to kolejne. 
Także jak widzicie pasmo wygranych uskrzydla. I wtedy pojawia się pragnienie by iść po więcej. Skoro wszystkie marzenia stały się realne, to mogę już wszystko. I tak oto zostaliście wprowadzeni do tej właściwej historii, zwanej rzeczywistością. Kiedy Frankfurt wyciąga swoje łapy by porwać w ten nurt szaleństwa i mroku. A urokliwe obrazki przeplatają się z smutną prawdą. Także trzymajcie się mocno, bo zaczynamy wycieczkę. 
Następne co nas czeka to jak wynająć mieszkanie gdy ceny sprowadzają do parteru, a marzenia idą w siną dal…  

niedziela, 13 listopada 2016

Blondynka w wielkim mieście

Blondynka w wielkim mieście, to mój projekt o tym jak to jest żyć w wielkim mieście tak od podszewki. Wszystkie mroczne i jasne strony życia w dużym mieście zagranicą. Czyli będzie nie tylko kolorowo, ale też czarno i szaro buro. Wśród korków i smogu. 
Innymi słowy podróż po Frankfurcie nad Menem, bez ściemy. Jakie pułapki czają się za rogiem? Czy rzeczywiście jest tak drogo? Niebezpieczne dzielnice, czyli gdzie lepiej nie chodzić? Niezawodna komunikacja miejska. To i wiele innych smaczków z życia w Niemczech. 
W końcu tak naprawdę to nie ma znaczenia czy to Niemcy, Polska czy USA. Każde duże miasto jest w jakimś stopniu do siebie podobne. Mniej lub bardziej. Chodzi o to by pokazać jak tak to jest kiedy porzucasz małe miasto na rzecz metropolii. 
Zapraszam na dalsze wpisy!